Force India

1 posta

Hamilton wygrywa szalone Grand Prix w Baku

Grand Prix Azerbejdżanu po raz kolejny dostarczyło nam niesamowitych emocji i udowodniło, że poważnie aspiruje do miana najbardziej nieprzewidywalnego wyścigu w kalendarzu F1. Wygrał Lewis Hamilton (Mercedes), przed Kimim Räikkönenem (Ferrari) i największą niespodzianką weekendu – Sergio Pérezem (Force India).
(Andy Hone / LAT Images)

Dobrze wystartował Sebastian Vettel utrzymując swoją pierwszą pozycję, jednak nie dane mu było długo powiększać przewagi. Już w pierwszych zakrętach doszło do zamieszania, które spowodowało, że pożegnaliśmy Estebana Ocona i Siergieja Sirotkina. Przyśpieszone zjazdy do boksów na wymianę przebitych opon zaliczyli Fernando Alonso, Kevin Magnussen i Marcus Ericsson a Bernd Maylander musiał odpalać silnik w samochodzie bezpieczeństwa.

Po wznowieniu wyścigu byliśmy świadkami rywalizacji pomiędzy czterema samochodami napędzanymi silnikami Renault. Max Verstappen i Daniel Ricciardo, którzy zgłaszali problemy z brakiem mocy, zostali szybko wyprzedzeni przez Carlosa Sainza oraz Nico Hulkenberga. Niemiec szybko przebijał się w górę po karze za wymianę skrzyni biegów, jaką otrzymał jeszcze przed sobotnimi kwalifikacjami. Niestety “Hulk” szybko pożegnał się z wyścigiem – na 11. okrążeniu stracił panowanie nad samochodem i rozbił go o ścianę grzebiąc szanse na przyzwoity rezultat.

Natomiast kierowcy Red Bulla poza zmaganiem się ze swoimi samochodami, uznali że będą też walczyć między sobą. Cały czas podejmowali próby wzajemnego wyprzedzania, jechali bardzo agresywnie zostawiając sobie mało miejsca, kilkakrotnie dochodziło do kontaktów.

 

 

 

Zaraz po opublikowaniu tego wpisu, na 40. okrążeniu Ricciardo podjął próbę zaatakowania Verstappena, który znalazł się przed nim po zjazdach do pit stopu. Australijczyk w swoim stylu, na dohamowaniu do pierwszego zakrętu chciał wcisnąć się po wewnętrznej Holendra, jednak ten zajechał mu drogę, co skończyło się efektownym wjazdem Ricciardo w tył kolegi i w konsekwencji dwoma Red Bullami poza wyścigiem. Christian Horner i Helmut Marko nie wyglądali na zadowolonych. Oto jak sytuację skomentował szef RBR:

Oczywiście, to wielkie rozczarowanie dla zespołu. Pozwalamy naszym kierowcom na walkę koło w koło, co przez ostatnie dwa lata przynosiło dobre rezultaty. Dzisiaj stało się to, co się stało i nikogo nie można za to obwiniać. To bardzo frustrujące dla zespołu, kierowcy przeprosili. Najważniejsze to wyciągnąć wnioski z dzisiaj i postarać się, aby unikać takich sytuacji w przyszłości.

(Red Bull Content Pool)

Kolizja Red Bulli spowodowała kolejną neutralizację, na której skorzystał Bottas – odbył swój jedyny postój w pitach i po nim znalazł się na prowadzeniu wyścigu. Samochód bezpieczeństwa utrzymywał się na torze bardzo długo – wszystko przez Romaina Grosjeana – Francuz stracił panowanie nad samochodem podczas dogrzewania opon i wylądował na ścianie.

Wyścig został wznowiony na trzy okrążenia przed metą, zaraz po restarcie miejsce na podium stracił Sebastian Vettel. Kierowca Ferrari po nieudanym ataku na Bottasa zablokował koło, wypadł z trasy i wrócił na nią dopiero na 4. miejscu. Chwilę później został też wyprzedzony przez Péreza.

Na przedostatnim okrążeniu wielki pech dopadł Bottasa. Fin, który powinien spokojnie dojechać do mety przed Hamiltonem, Räikkönenem i Pérezem, najechał na ostry element leżący na torze (prawdopodobnie pozostałość z bolidu Grosjeana) i przebił tylną oponę. Tym sposobem na prowadzenie wskoczył Hamilton. Obecny mistrz świata zaliczył dosyć przeciętny wyścig, ale odniósł pierwsze w tym sezonie zwycięstwo i dzięki regularnemu punktowaniu w poprzednich GP przeskoczył Sebastiana Vettela w klasyfikacji generalnej.

Przed wyścigiem wiele osób zastanawiało się, czy tegoroczne GP przebije to z poprzedniego sezonu. Czy rzeczywiście tak było? To już kwestia indywidualnej oceny, ale z pewnością nie zabrakło emocji, dramatów i zwrotów akcji. Teraz przed nami 2 tygodnie przerwy i Grand Prix Hiszpanii w Barcelonie, które zapowiada się szczególnie interesująco ze względu na to, że wiele zespołów ma w planach przywieźć tam ulepszenia swoich samochodów.

Skrót GP Azerbejdżanu znajdziecie na oficjalnym kanale YT F1: